Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
19 postów 487 komentarzy

Wieści z Księżyca

Jan Twardowski - Komentowanie wydarzeń bieżących nie tylko z Księżyca

Woltyżerka naczelnika

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

-----------------------------------------

   Naczelnik postanowił zaprezentować Polakom swój kunszt w zakresie tytułowej woltyżerki, pozazdrościwszy chyba wielkiemu Mao, przepłynięcia rzeki Jangcy.
Mao Tse - Tung rzekomo Jangcy przepłynął, a w miejscu swojego, wiekopomnego wyczynu zaplanował wybudowanie Tamy Trzech Przełomów. Co prawda projekt budowy zrealizowano dużo później, ale idea nie okazała się jedynie mrzonką, a sztuczne jezioro powstałe przy realizacji projektu swoją powierzchnią przekracza powierzchnię terytorium Polski.
Nasz naczelnik, który udziela lekcji woltyżerki niejako doścignął Chińczyków, budując obiekt, który powierzchnią w niczym nie ustępuje powierzchni akwenu powstałego przy Tamie Trzech Przełomów, bo cyrk, po arenie którego mknie w rozkroku na dwóch rumakach nasz zuch, to ni mniej ni więcej, jak powierzchnia terytorium naszego kraju. Także rekord, prawda?
Kontynuując malowanie alegorycznego obrazka, wspomnę o rumakach, na zadach których naczelnik podróżuje ... Sam już nie wiem, czy po czarnej dziurze, czy do czarnej dziury o zapachu z komnaty nocy poślubnej wiceprezydenta Warszawy, bo prezydent Słupska pozostaje chyba w stanie panieńskim, co nie świadczy, że nie uległ ,,defloracji" (bez fetoru?).
Oba narowiste. Pierwszy, piękny, biały, ten sam na którym miał wrócić Tusk do Polski prosto do Pałacu Prezydenckiego, a drugi dziki, wyrwany amerykańskiej prerii z rozpoznaniem mniejszego stopnia demencji niźli ten pierwszy (uwaga nie dotyczy jeźdzca). O ile łatwo jest mi określić maść pierwszego, o tyle maść mustanga (vide pochodzenie)  pozostawię ocenie potencjalnego czytelnika mojego tekstu, zastanawiając się przy tym, czy widział ktoś konia o maści biało - niebieskiej i do tego w gwiazdki i czy aby było to w Argentynie, dajmy na to?
Czy wspomniałem,  że biały rumak jest w żółtej kamizelce?
Może jeździec uznał, że żółta kamizelka w wystarczającym stopniu maskuje żółte gwiazdki, którymi się pobrudził jego konik?
No i finalne pytanie, czy oba konie galopują w tym samym kierunku?
Tego chyba nikt nie wie, ale pan Orban na wszelki wypadek, stojąc na dwóch koniach, ma też trzeciego, na którym bezpiecznie wyląduje, gdyby te boczne się rozbiegły w popłochu. No i arena; pan Orban ograniczyl się do parlamentu, pięknego skądinąd, żeby nie przemęczać koni.
   Pan Soros, król światowego lewactwa, nie szczędzi swoich ,,oszczędności" na wspieranie ruchów demolujących stary porządek świata, jednak zawsze znajdzie sie jakaś przeciwwaga w przyrodzie i za taką postrzegam pana Steve'a Banonna, który sam siebie nazywa ,,Sorosem prawicy".
Oficjalnie mówi się o nim, że jest autorem sukcesu wyborczego Donalda Trumpa. Również oficjalnie wiadomo, że będąc jednym z najbardziej wpływowych postaci gabinetu prezydenta Trumpa, popada on w niełaskę prezydenta, co skutkuje wykluczeniem pana Banonna ze ścislego grona polityków i doradców wypromowanego przez niego, nowego lokatora Białego Domu. Zasobność portfela pana Sorosa jest powszechnie znana i zasób tej kwoty, przeznaczonej na likwidację Europy, jawi się niemałym, ale ... Ale pan Banonn z pewnością pozostaje świadom potęgi tego portwela, chcąc mierzyć się z Panem Sorosem na europejskiej arenie, nie zawsze cyrkowej, bo w dużej mierze politycznej. Czy zatem tracąc łaskę Bialego Domu, pozostaje on w swojej walce sam? Wcześniej, czyli podczas kampanii wyborczej prezydenta Trumpa, pan Banonn byl sponsorowany przez innych miliarderów, których środki finansowe także mogą przyprawić o zawrót głowy przeciętnego zjadacza chleba. Czy wraz z utratą łask pana Trumpa, pan Banonn traci również zaplecze finansowe?
Jakoś trudno jest mi uwierzyć, że postać formatu pana Banonna porywa się na ,,uzdrowienie" Europy z zasobami, których jest dysponentem, czyli bazując jedynie na własnych środkach, co przekładałoby sie na gażę nawet dobrze opłacanego dziennikarza i tu należy zadać pytanie - czy ,,żółte kamizelki" we Francji są li tylko odwetem pana Trumpa za niefrasobliwe tezy pana Macrona, że należy stworzyć armię Unii Europejskiej, aby ta broniła Stary Kontynent między innymi przed USA, czy też do pojawienia się owych kamizelek przyczynił się już dużo wcześniej panBanonn?
W mojej opinii pan Banonn jest nieoficjalnym emisariuszem Białego Domu, wysłanym do Europy, aby tę Europę ,,ratować", a wówczas budżet ratunkowy, może śmiało konkurować z budżetem pana Sorosa, który pomimo swoich niewątpliwie dużych zasobów finansowych, będzie jedynie pionkiem na europejskiej szachownicy.
Nie wiem, ale odnoszę wrażenie, że naczelnik doskonale orientuje się w polityce pana Trumpa i że wie, iż pan Soros może polec na europejskim placu boju, gdyby się okazało, że za panem Banonnem stoi siła w postaci USA.
Pojawia się pytanie, dlaczego więc naczelnik nie mknie tylko na jednym koniu? Odpowiedź jest banalnie prosta, otóż biały (czyt. unijny) koń przysparza Polsce wiele korzyści finansowych, bez których państwo polskie nie podoła na obecnym etapie jego istnienia i oczywiście mam tu na myśli dotacje płynące z UE, a że UE w obecnej postaci powstała jedynie w celu utrwalenia hegemonii Niemiec na naszym kontynencie, to stąd też znalazł sie on na arenie cyrku, którego zarządcą (oficjalnie) pozostaje naczelnik. Taka retoryka naczelnika mogłaby okzać się słuszną, gdyby nie numer mustanga, widniejący na jego łbie i łatwo jest chyba odgadnąć, że ten numer to zaledwie trzy cyfry - 447, które gwarantują zwierzchnictwo nad cyrkiem komuś, kto chyba doczekał się w końcu swojej Ziemi Obiecanej w postaci Polin, czego gwarantem zdaje się być nasz mistrz woltyżerki.
   Niezależnie od tego, który wycinek koła okrągłostołoej ,,transformacji" zarządza Polską, to wyrazistą ideą działania onego jest przysporzenie Polsce maksymalnej ilości wrogów i jeżeli w początkowej fazie pookrągłostołowego dobrobytu skupiono się na pozyskiwaniu wrogów z grona sąsiadów, to z biegiem czasu postarano się o to, aby Polska znalazła się na liście wrogów już nie tylko Rosji, której jesteśmy bezpośrednim  sąsiadem, ale także na listach tuzów polityki globalnej, a do takich z pewnością należą Chiny i Iran. Doprawdy trudno jest mi wskazać choćby jedno państwo, które mógłbym uznać za przyjaciela Polski. Węgry? Owszem, ale tylko na poziomie relacji pomiędzy narodami, a z pewnością nie w strefie polityki.
Wszystko to wiąże się z tym, aby Polskę pozbawić partnerów do współpracy na jakiejkolwiek płaszczyźnie, a uściślając, aby nasz kraj wyizolować ze współczesnego świata, bo czymże jest pozbawienie Polski możliwości stworzenia na jej terytorium strategicznego odcinka nowego, jedwabnego szlaku, dającego nam możliwość pozyskania przez rodzime porty morskie i lotnicze statusu międzynarodowych potęg transportowych, a o dochodach płynących z przepływu tranzytowego towarów przez nasze terytorium nie wspomnę.
Węgiel, gaz łupkowy, wody termalne, metale kolorowe - tak, posiadamy to wszystko, ale eksploracją tych bogactw zajmie się ktoś inny, a dlaczego nie Polacy? Dlatego, że łeb jednego z koni opatrzony jest numerem wspomnianym wcześniej.

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autor
    Moze jednak z wszechobecnego dzisiejszego chaosu wyloni sie sila, ktöra powstrzyma katastrofe? PiS juz galopuje w strone przepasci. Nie moze to pozostac niezauwazone przez wielu wyborcöw. Nawet ci, dla ktörych prezes jest niemal Mesjaszem, musza sobie w koncu zadac pytanie:
    Prezes, czy Polska? Zapewne, jest w PiS wielu dzialaczy, ktörym linia partii
    zaczyna wydawac sie ryzykowna i wystarczy lekki obröt w polityce miedzynarodowej a wielu odplynie /o ile bedzie dokad odplynac../.
    PiS przyspieszy wybory, to niemal pewne, bo ostatnie wydarzenia nie wröza "sukcesöw" az do jesieni.
  • @morgan 12:18:32
    Wyłoni się, ale jeszcze nie teraz. Uwarunkowane to jest właśnie tym, co będzie się dziać w Europie, a że dzieje sìę, to widać i słychać.
    Jednak środowiska, w których po cichu pokładam nadzieje mają poważny problem. Uważam, że nie są jeszcze gotowe na władzę i że muszą one wyłonić ze swojego grona lidera, a to może okazać się dość trudne.
    Jeszcze rano byłbym skłonny zgodzić się z sugestią, że PiS przyspieszy wybory, ale po śmierci Adamowicza, PiS chyba nie zaryzykuje, ale to nie ma znaczenia. PiS niech sobie rządzi póki co. Dobrze by było, gdyby jednak na kolejną kadencję wskoczyła PO, bowiem okres ten powinien być samounicestwieniem się UE, co w znakomity sposób przyczyni się do pogrzebania PO na amen.
    Wydaje mi się, że PiS czuje pismo nosem stąd też spotkanie naczelnika z Salvinim, co dla mie jest dużym dysonansem w polityce prezesa, ale i dla prezesa chyba również. Jednak on zdaje sobie sprawę z powagi zmian, ktore już się zaczęły.
    Liczę na to, że upadek eurokołchozu stanie się okazją do ostatecznej rozwałki republiki okrągłostolowej, ale czy tę okazję potrafią dostrzec ci, na których liczę i ją mądrze wykorzystać? Mają jeszcze trochę czasu, aby dojrzeć i wyłonić lidera. Uważam, że skupianie się na wyborach do eurokołchozu, a nie na do polskiego parlamentu, to błąd, ale z drugiej strony dobijanie konającej Unii w Brukseli może zaowocować. Póki co należy czekać.
    Pozdrawiam!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930